
„Prawo Murphy’ego nie oznacza, że stanie się coś złego, tylko że to, co może się wydarzyć, wydarzy się na pewno”
Edward Aloysius Murphy Junior stworzył regułę, która na stałe weszła do popkultury i jest dziś znana jako Prawo Murphy’ego. Naukowiec był ściśle związany z inżynierią samolotową, w której matematyczne wyliczenia mogły decydować o ludzkim życiu. W pracy kierował się odpowiedzialnością i precyzją, co doprowadziło go do sformułowania słynnego powiedzenia: „Jeśli są dwa sposoby zrobienia czegoś i jeden z nich doprowadzi do katastrofy, to ktoś zrobi to właśnie w ten sposób”.
Z czasem powiedzenie Murphy’ego zostało zmodyfikowane i przeniesione do filozofii codziennego życia, zyskując miejsce obok racjonalizmu. Zasada ta polega na przewidywaniu potencjalnych błędów, z nadzieją na ich eliminację, przy założeniu, że błędy mają większe szanse wystąpienia niż sukces. Ma ona dość pesymistyczny wydźwięk, jednak film Christophera Nolana „Interstellar” zmienia sposób postrzegania tego zagadnienia.
„Interstellar” to film science fiction, którego akcja rozgrywa się w przyszłości, gdy środowisko Ziemi zostało zniszczone, a uprawa roślin stała się trudna. Naukowcy musieli zostać rolnikami, by utrzymać przy życiu ludzką populację. Nauka i badania kosmiczne zeszły na dalszy plan, a priorytetem stało się ratowanie resztek tego, co pozostało na Ziemi.
Joseph Cooper, główny bohater i narrator filmu, jest inżynierem i pilotem NASA. Porzuca rolnictwo i wyrusza w misję ratowania ludzkości, zostawiając Ziemię i swoją córkę Murphy. „Gdy zostajesz rodzicem, jesteś duchem przyszłości swoich dzieci” – mówi Cooper do Murphy, co podkreśla, jak silna jest więź między nimi. Choć podejmuje racjonalną decyzję o próbie uratowania ludzkości, wyruszając w kosmos, emocje cały czas kierują jego działaniem. Miłość rodzic – dziecko staje się napędową siłą jego reakcji, jak i dalszych działań córki.
Mijają lata, Murphy wybiera naukową ścieżkę kariery, starając się znaleźć sposób na powrót ojca i poszukując rozwiązania globalnego problemu środowiska. Jej postać nieprzypadkowo jest symbolem efektu Murphy’ego. Powszechny stereotyp głosi, że naukowczyni powinna kierować się wyłącznie racjonalizmem i logiką, jednak wbrew temu przekonaniu to właśnie miłość i emocje stają się katalizatorem jej działań.
Często postrzegamy efekt Murphy’ego jako coś negatywnego, ale sama bohaterka (Murphy) interpretuje to inaczej: „Prawo Murphy’ego nie oznacza, że stanie się coś złego. Oznacza, że to, co może się wydarzyć, wydarzy się na pewno”. Dotyczy to zarówno dobrych, jak i złych rzeczy, a emocje są częścią tego procesu. W filmie mocno wybrzmiewa stereotyp postrzegania emocji jako słabości.
Film stawia pytanie: czy podejmowanie decyzji w oparciu o emocje jest błędem? W „Interstellar” widzimy, że to właśnie miłość i emocje odgrywają kluczową rolę w decyzjach bohaterów – od wyboru planety do kolonizacji po determinację Coopera, by wrócić do córki. Emocje zyskują naukowe znaczenie, gdy dr Brand, członkini misji, mówi: „Miłość jest jedyną rzeczą, którą jesteśmy w stanie przestrzegać, a która przekracza wymiary czasu i przestrzeni”. Cytat ten sugeruje, że miłość nie jest tylko biologicznym mechanizmem, ale siłą o głębszym znaczeniu dla każdego człowieka.
Cooper, który teoretycznie powinien poddać się logice i pozostać w kosmosie, wybiera powrót do córki, kierując się nadzieją i determinacją. Jego historia pokazuje, że emocje nie są słabością – czasem są siłą, która pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile.
Historia ta uczy nas, że stereotypowe myślenie– o nauce, emocjach czy ludzkiej naturze – może prowadzić do błędnych decyzji. Wskazuje także, że stereotypy mogą ograniczać nasze postrzeganie problemów i że warto ufać zarówno rozumowi, jak i uczuciom.
Efekt Murrphy’ego, przewijający się przez całą fabułę, nie jest tu pesymistycznym „wszystko pójdzie źle”, lecz przypomnieniem, że to, co możliwe, w końcu się wydarzy – zarówno dobre, jak i złe. Powinniśmy więc zwracać uwagę zarówno na głos serca, jak i rozumu.
Jeśli masz ochotę, zerknij na zwiastun filmu zamieszczony poniżej.