
Czy naprawdę wystarczy niewiele, żeby ludzie zaczęli dzielić się na grupy i traktować siebie nawzajem z niechęcią? Tak – i właśnie to pokazał jeden z najbardziej znanych eksperymentów w psychologii społecznej, przeprowadzony przez Henriego Tajfela w latach 70 XX wieku.
Henri Tajfel był Żydem, który przeżył II wojnę światową. Po jej zakończeniu zajął się badaniem źródeł uprzedzeń i podziałów między ludźmi – chciał zrozumieć, jak to możliwe, że tak łatwo przychodzi nam dzielenie się na „swoich” i „obcych”, a podziały te potrafią prowadzić do wykluczenia, a nawet nienawiści.
Na czym polegał eksperyment?
Tajfel zaprosił do udziału w badaniu chłopców w wieku szkolnym. Mieli oni ocenić dzieła sztuki dwóch malarzy – Kandinsky’ego i Klee. Następnie (pozornie na podstawie ich gustu, choć w rzeczywistości losowo) zostali przydzieleni do dwóch grup: „grupy Kandinsky’ego” i „grupy Klee”.
Nie znali się nawzajem, nie współpracowali ze sobą, a jedyne, co ich „łączyło”, to nazwa grupy. Mimo to kiedy badani mieli rozdzielać punkty (czyli nagrody pieniężne) między anonimowych członków swojej i obcej grupy, zdecydowanie faworyzowali członków własnej grupy – nawet jeśli oznaczało to mniejsze korzyści dla wszystkich.
Co to oznacza?
Wystarczy minimalna różnica – nawet sztuczna, wymyślona – żeby ludzie zaczęli myśleć w kategoriach „my” kontra „oni”. To mechanizm, który pomaga nam porządkować świat, ale też niesie ze sobą zagrożenie: może prowadzić do uprzedzeń, wykluczenia i hejtu.
Jak to się ma do hejtu?
Hejter często postrzega innych jako „obcych” – nawet jeśli różnice są powierzchowne (np. sposób ubierania się, pochodzenie, poglądy polityczne, orientacja seksualna). Taki sposób myślenia może wynikać z potrzeby poczucia przynależności do jakiejś grupy, a także z przekonania, że „my jesteśmy lepsi”.
Psychologia pokazuje, że nawet bez realnych konfliktów czy złych intencji ludzie potrafią traktować innych gorzej tylko dlatego, że są z „innej grupy”. To może być pierwszy krok do hejtu.
Co możemy z tym zrobić?
Świadomość tego mechanizmu to pierwszy krok. Jeśli wiemy, że nasz mózg ma skłonność do tworzenia podziałów, możemy bardziej świadomie im się przeciwstawiać. Zamiast myśleć: „on jest inny = on jest zły”, możemy zapytać: „dlaczego właściwie tak myślę?” i „czy to coś zmienia, że jesteśmy z różnych grup?”
Warto pamiętać: hejter nie potrzebuje realnego powodu, by kogoś atakować – wystarczy, że uzna kogoś za „innego”.
Źródło: Aronson E., Wilson T.D., Akert R.M., Psychologia społeczna, Poznań 1997.